wtorek, 31 stycznia 2012

Trochę zdjęć - ciąg dalszy :)

W porcie w Labuanbajo


Idziemy na łódkę, która zabierze nas na wyspę Rinca






Rinca w oddali :)

Widoki po drodze były niesamowite - przepiękne dzikie, zielone wysepki, słońce, spokojny ocean i łagodna morska bryza ;)


maleńkie plaże na maleńkich wyspach 

Przystań przy "wejściu" do Komodo National Park (fot. Adam)

A to właśnie komodo dragon czyli przerośnięta jaszczurka (fot. Adam) 

(fot. Adam)

Wygląda przyjaźnie, ale w rzeczywistości to dzika bestia ;) (fot. Adam) 

W pomarańczowej koszulce nasz przewodnik po parku (fot. Adam)

Zapatrzone na komodo (fot. Adam)

Jeden waran spotkany w dżungli (fot. Adam)

(fot. Adam)

Nasz przewodnik, który wmawiał nam, że czaszka obok jest ludzka :) (fot. Adam)

Trekking po Rincy (fot. Adam)

Przyszła ofiara komodo (fot. Adam)

Żadne zdjęcie nie odda, jak piękny widok rozciągał się ze wzgórz Rincy, ale tu jest namiastka tego widoku :) (fot. Adam)

Widok z hotelu w Labuanbajo


Śniadanko

W Jaskini Luster



Droga z Labuanbajo do Ruteng

Cała prawda o Flores :) I tak przez setki kilometrów...

Wioski mijane po drodze


Nie tylko my chcieliśmy zdążyć do Ruteng na Święta :)



W Ruteng na Pasterce


Szopki na ulicach miasta

Nasza kolacja wigilijna :)

I śniadanie bożonarodzeniowe

W tej altance, w Boże Narodzenie, słuchaliśmy historii Brata Józefa

Pierwsza katedra w mieście

Zakon Wiecznej Adoracji

Siostry w Zakonie Wiecznej Adoracji. Po wstąpieniu do zakonu tylko tak wygląda ich kontakt ze światem zewnętrznym

Mały cmentarzyk przy tradycyjnej wiosce koło Ruteng (nagrobki wykłada się płytkami ceramicznymi)

Wioska tradycyjna



Brat Józef :)

Mieszkaniec tradycyjnej wioski (z tradycyjnym sarongiem i tradycyjną maczetą)


Golo Curu - kaplica na wzgórzu (w Wielkanoc tutaj kończy się droga krzyżowa)

Widok roztaczający się z Golo Curu


Bożonarodzeniowa kolacja z Beatem Józefem w zakonie SVD

Z siostrami Santa Maria Berdukacita, u których spaliśmy :)
Część zdjęć jest Adama, bo mnie się akurat na Rincy rozładował aparat, a jego były bardzo ładne :) Kolejny odcinek o wyprawie mam zamiar napisać niedługo. Mniej piszę, bo to moje ostatnie dni w Yogyi i staram się je wykorzystać na maksa. Robię też krótsze wycieczki w okolice na Jawie Centralnej, których wcześniej nie widziałam. Równocześnie szukam pracy w Polsce i większość czasu spędzanego przy komputerze przeznaczam właśnie na to... Ale na wszystko przyjdzie czas - opisy wypraw, wycieczek i przygód będę uzupełniać :)